Zdaniem szefa IATA zakłócenia w dostawach paliwa lotniczego potrwają jeszcze miesiące, nawet jeśli zawieszenie broni się utrzyma. Zdaniem Walsha negatywny wpływ wojny na huby z regionu Zatoki Perskiej (Arabskiej) będzie jednak krótkotrwały.
28 lutego Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły ataki na Iran. Ich skutkiem było zablokowanie żeglugi przez Cieśninę Ormuz, która pozostaje kluczowym szlakiem transportu ropy naftowej i jej produktów, w tym paliwa lotniczego, na świecie. Co więcej, Iran skutecznie zaatakował instalacje produkcyjne w państwach arabskich, co ograniczyło ich moce wytwórcze.
W efekcie ceny paliwa lotniczego poszybowały w górę i na początku kwietnia przekroczyły poziom 200 dol. za baryłkę. Od czasu ogłoszenia dwutygodniowego zawieszenia broni 8 kwietnia ceny ropy i paliwa spadają, ale nie wiadomo jak długo taki trend się utrzyma.
Kłopoty z dostawami paliwa lotniczego
Dyrektor generalny IATA (Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych), Willie Walsh, zwraca także uwagę na to, że powrót do poziomu dostaw odpowiadającego na zapotrzebowanie przewoźników lotniczych może potrwać jeszcze kilka miesięcy.
– Biorąc pod uwagę zakłócenia w zdolnościach rafineryjnych na Bliskim Wschodzie nie sądzę, żeby to nastąpiło w ciągu kilku tygodni – mówił cytowany m.in. przez
France24 szef IATA.
– Nawet jeśli przepływ ropy zostanie wznowiony, problemy będą się utrzymywać przez pewien czas, jeśli doszło do zakłóceń w zdolnościach rafineryjnych – podkreślał Walsh. I dodawał, że nie sądzie, żeby wszyscy w pełni zdawali sobie sprawę, jak bardzo skoncentrowane są moce produkcyjne w niektórych częściach świata.
Walsh mówił także o tym, że w takiej sytuacji naturalne jest, że przewoźnicy lotniczy odpowiadają na wyższe ceny ropy poprzez podniesienie cen biletów. – To nieuniknione – zaznaczał.
Huby znad zatoki szybko się odbudują
Choć część ruchu lotniczego, który normalnie przebiegałby przez Bliski Wschód, została przejęta przez linie spoza regionu, jest to zdaniem szefa IATA tymczasowa sytuacja.
– Nie ma możliwości, aby zastąpiły one zdolności przewozowe oferowane przez przewoźników z regionu Zatoki Perskiej. Myślę, że huby lotnicze w regionie Zatoki odrodzą się i to bardzo szybko – podkreśla Walsh.